niedziela, 10 listopada 2013

3# "-on jest na prawde świetny .. "

Powoli pokonywałam kolejne , a zarazem już ostatnie schody na klatce. Ku mojemu zdziwieniu udało mi się przejść , przez korytarz nie słyszalnie, więc tym razem nie będę Musiała wysłuchiwać jazgotu Pani Walker o tym dlaczego nie zjawiłam się w nocy w mieszkaniu. Całodobowy nadzór był dość męczący , ale dopóki miałam za gwarantowane mieszkanie i prace , mogłam znosić wszystko. Usłyszałam donośny śmiech Pani Walker , po chwili do moich uszu doszedł także przyjemny dźwięk innego głosu , oraz ckliwe miauczenie Chestera, które wydawało się dzisiaj być przyje mniejsze . Uwielbiałam tego kota , nawet wtedy kiedy, z rana wskakiwał mi na stół , i wypijał letnią Kawę, przegotowaną dla mnie . Już kilka miesięcy temu , nauczyłam się, żeby parzyć dwie a do ulubionego kubka Chestera wlewać wiele więcej mleka . Ahh , ten szkrab nie lubił mocnej . Zaśmiałam się i zapominając całkiem o tajemniczym gościu Pani Walker, pociągnęłam za klamkę dębowych drzwi , i z wielkim uśmiechem weszłam do środka.
- Dzień dobry ! - krzyknęłam radośnie , po czym mój uśmiech momętalnie zniknął, i ze strachem spojrzałam na siedzącego na ladzie chłopaka . To ON , on był w klubie to przez niego , na mojej szyi widnieje dorodna malinka. Właśnie malinka ! - przeklęłam w myślach , zażucając kosmyki włosów na siną Skórę szyi. W kącie pokoju usłyszałam cichy chichot, i spoglądając na Zayna , zauważyłam jak zwycięsko się uśmiecha. Bezczelny.
- Witam młoda damo - zaśmiała się kobieta, podając Kawę brązowookiemu - Wiesz , twój kolega to naprawdę niesamowity chłopak-ponownie prychnęła, upijając łyk kawy ,z parującego kubka.
-Mój kolega ? - z zawahaniem spytałam , wchodząc głębiej w pomieszczenie.- T..to znaczy tak jest.. niesamowity. - opowiedziałam , nie chcąc tłumaczyć się z wczorajszej nocy . - A tak właściwie co on tutaj robi ? - zapytałam ściągając z ramion płaszczyk , i wieszając go na uparciu krzesła , sama opadłam na jego po wierzchnie.
- Ehh , przyszedł do ciebie. Już od rana tu stoi , i jak go zobaczyłam to .. um .. postanowiłam go wpuści , aby poczekał na ciebie - powiedziała kobieta , mierząc Zayna wzrokiem . - On jest naprawdę świetny , zna historie których jeszcze nie słyszałam , i jak dobrze dogaduje się z Chesterem .. - powiedziała , radośnie Pani Walker , co nie ukrywając mnie zdziwiło . I nie nie mowie o tym, że Chester był nadzwyczaj kapryśny co do chłopaków , ale o tym że ta zazwyczaj Ponura wiedźma , dziś , tryskała szczęściem , które było dla niej na prawdę wielkim wysiłkiem . Uśmiechnęłam się , patrząc w stronę , brązowookiego który jak gdyby nigdy nic , bawił się , puchatą myszką , należącą do kota .
- Aleksandroo - usłyszałam głos kobiety, a przed oczami pojawia mi się jej machająca ręka . - Nie sądzisz, że powinnaś go zabrać do siebie ? Hmm ? Zaraz będzie tu Patrick i nie chce, żeby go tutaj zobaczył, wiesz jaki on jest ..- westchnęłam , i kierując się radą pani Walker , oznajmiłam Zaynowi, że ma iść za mną . Chłopak posłusznie wykonał rozkaz , energicznie zeskakując , z ławy. Uprzejmie przegnał się z właścicielką , romantycznie całując ją w wierzch dłoni . Wyglądał jak prawdziwy Gentlemen , zmienił się od wczoraj ?. Zdjęłam z krzesła swój płaszcz , i przekładając go sobie przez rękę przeszłam przez korytaż, wyciągając z kieszeni  klucz . Szybko otworzyłam drzwi i od razu po wejściu swoje , wraki szpilek rzuciłam na podłogę . Chłopak bez słowa podążał moimi śladami bacznie mnie obserwując . Weszłam do kuchni , w której kilka sekund potem pojawiła się sylwetka chłopaka. Oparłam się o blat , kuchennego stołu , jedną ręką wstawiając Wodę na herbatę.
- Po co przyszedłeś ? - zapytałam szorstko , kierując swój zmęczony wzrok , na rozweseloną twarz chłopaka.
-Nie mów , że się nie cieszysz.. - opowiedział Zayn , z teatralnym nie dowierzaniem.
-Cuż, po tym co się stało wczoraj , nie sądziłam że będziesz już teraz, podrywać właścicielkę mojego mieszkania .. uwierz nie spodziewałam się.
-Ehh, nie mów że jesteś zazdrosna, kochanie . Wiesz, że to ty jesteś moim skarbem ..- mówił chłopak , nie bezpiecznie przybliżając się do mnie swoim ciałem. Jego biodra , przyciskały moje , do drewnianej szafki która stała za mną. Jego ręce znalazły się , po dwóch stronach mojego ciała, a jego głowa , maksymalnie wymuszała , sobie miejsce w zagłębieniu mojej szyi . Przez brzuch , przeszedł mi dziwny dreszcz,chciałam go odepchnąć , lub jakoś za protestować , jednak ciało całkowicie odmawiało posłuszeńśtwa. Ruchy jego ust i języka , które miarowo dotykały skóry , na szyi , mroziły mnie z każdym najmniejszym , drgnięciem . Chłopak wsunął , ręce pod moje nogi , po chwili lekko podrzucając tak abym mogła , zając miejsce na blacie . Jego wargi sprawnie, odszukały moje, a jego język , pieścił moje podniebienie. Prowadziliśmy walkę o dominację , a na mojej skórze poczułam palące uczucie . To nie był on . Kiedy chłopak , stanowczo zaczął jeździć rękami po moim udzie , do moich uszu dotarł , okropny pisk , grzejącego się czajnika. Szybko odepchnęłam od siebie chłopaka i zeskakując z blatu , przekręciłam kurek wyłączając kuchenkę.
-I tak mi nie uciekniesz .. - usłyszałam jego ciche sapanie , stał w takiej samej pozycji , jak ta w której przed chwilą mnie całował ... zaraz .. jak to CAŁOWAŁ ??!
MOje myśli przez chwile wirowały po pokoju, a słowa w mojej głowie odbijały się niezmiernie szybko.
- Kochanie - usłyszałam przy swoim uchu jego szorstki głos, a jego duże dłonie spoczeły po obu stronach moich bioder. - chce cię przelecieć . - wysapał w mój kark, a jego słowa podwójnie obiły się od moich uszu . Złapałam się lady, oddalając nasze ciała od siebie . Moja drżąca ręka napotkała coś zimnego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz